czarno i biało czyli moja kuchnia

Kochani, trochę się przeciągnęło z tą kuchnią, ale wierzcie.. wakacje, wyjazdy, praca, dzieci w domu, ciągły pośpiech, milion rzeczy do zrob...

Kochani, trochę się przeciągnęło z tą kuchnią, ale wierzcie.. wakacje, wyjazdy, praca, dzieci w domu, ciągły pośpiech, milion rzeczy do zrobienia....
No i w końcu udało mi się zawładnąć kuchnią nie tylko w sensie kulinarnym.

Swoją kuchnię pokazywałam na początku mojej blogowej przygody ponad 5 lat temu [ KLIK], remont miał być szybki, konkretny w miarę bezbolesny no i z zamierzonym efektem. Pokazałam ją w fazie końcowej i na tym się skończyła cała moja miłość do kuchni.
W kuchni nie lubię kilku rzeczy: górnych szafek, kafli na podłodze i kafli na ścianach. Zapytacie skąd u mnie kafle na ścianie? Ano, poprzedni właściciele mieszkania położyli sobie takie kafelki i.... w zasadzie myślałam o zerwaniu ich, ale zima to niespecjalna pora na grubsze remonty zwłaszcza w mieszkaniu, w którym się mieszka z małymi dziećmi, które akurat naprzemiennie łapały zapalenie płuc i zapalenie oskrzeli. No i jeszcze jedna rzecz straszliwie nie lubię jak mi się ktoś obcy po chałupie plącze. Postanowiłam więc zrobić porządek z tymi okropnymi kafelkami (całe szczęście, że poprzednicy nie zostawili całej kuchni bo strzeliłabym sobie w łeb.)

Kafle więc pomalowałam na biało (ponieważ kuchnia miała być biało szaro czarna). Użyłam primera do powierzchni śliskich, pomalowałam białym akrylem i jest git. Nawet ten paskudny wzorek, który pierwotnie był kolorowy wygląda całkiem znośnie.


Zamiast górnych szafek, których po prostu nie lubię, zdecydowałam się na stojącą szafkę z żaluzją, bo jak widać meble to Ikea, generalnie jestem zadowolona nic nie odpada, nie odpryskuje, a wierzcie mi nie należę do osób przesadnie dbających o meble. Jedynie drewniane blaty nie są chyba tym o czym marzyłam, wymagają cyklicznego czyszczenia i olejowania, a nie lubię takiego ciepłego odcienia drewna. Blaty więc poddawane są naturalnemu zużywaniu się i w okolicach zlewu i płyty gdzie wilgoć silniej działa blaty nabierają takiego cudnego kolorytu starego drewna. 
Z pozostałości blatowych zrobiłam sobie megagrube dechy do krojenia, takie mini bloki rzeźnickie ;-)


Podłoga to kolejny problem, nie lubię kafli na podłodze, tak w ogóle kafle stosuję tylko tam gdzie konieczne i to też w ilościach ograniczonych. No takie mam skrzywienie. W kuchni początkowo planowałam panele, znalazłam w Leroy Merlin takie cudne białe z odpryskami, spękaniami, wyciachrane jakieś, no super po prostu, ale znów wizja skuwania płytek, które zamontowali moi poprzednicy wywołała u mnie odrazę do atrakcji remontowych (dodam, że w ciągu 4 lat przeżyłam 3 megaremonty i sama myśl o kolejnym budziła we mnie totalny protest, bunt i nie wiem co jeszcze, a mieszkać jakoś trzeba).
Od lat penetruję wszelkie fora wnętrzarskie, magazyny i miejsca gdzie można oczy ukoić wnętrzami innymi niż z rodzimych biur nieruchomości,  gdzieś tam u jakiegoś Szweda doczytałam o elastycznej wykładzinie podłogowej.
Mammmmamija pomyślałam sobie to jest dopiero genialna myśl. Przegrzebałam internet wzdłuż i wszerz bo koniecznie zachciało mi się wykładziny a la kafle black & white..... dziś można je kupić prawie w każdym markecie budowlanym. Tych 5 lat temu nie było tak słodko, ale udało się. Wykładzina kosztowała prawie tyle co kafle z położeniem ich, ale.... i tu ważna rzecz, dla mnie to jak zbawienie raz, że mam problem z kręgosłupem i stanie na twardych kaflach nie jest dla mojego kręgosłupa radością, a dwa, że mam drewniane ręce.... już moja Mama śmiała się ze mnie widząc co wyprawiam z Jej ukochaną porcelaną, szkłem, talerzami czy innymi tłukącymi się rzeczami... wierzcie mi, w moich rękach naczynia (szczególnie wkładane do zmywarki) zachowują się jak ryby łowione oburącz.... efekt oczywiście do przewidzenia, szkło, ceramika czy porcelana w zetknięciu  z kaflami na podłodze zdecydowanie kończą swój żywot. Ta elastyczna wykładzina to dla nich ratunek. Oczywiście i tak coś tam się stłucze, ale generalnie straty są dużo mniejsze niż w kontakcie z kaflami....
A na koniec swojej refleksji o kaflach podłogowych, po prostu nie lubię ich twardości i chłodu nie tylko z powodu moich drewnianych rąk ;-)


W końcu przyszedł czas odświeżenia ścian, bo 5 lat dla kuchni to jednak długo. Ślady sosików pomidorowych teleportujących się na sufit i ściany (myślałam, że to tylko tak jest w reklamach telewizyjnych) zaczęły mnie już drażnić, a i efekt wizualny był cokolwiek komiczny, żeby nie rzec niechlujny.

Zaczęłam więc rozważać co dalej począć z tą moją kuchnią, która jakoś przez te lata nie była bliska mojemu sercu. Szary kolor ścian już mi się znudził i nie chciałam powtórki, biały odpadł w przedbiegach bo biało mam w całej chałupie i wystarczy. 

Pomyślałam o czerni......

Czarną ścianę malnęłam w pokoju mojego męża, wyeksponował na niej swoje gitary i wygląda to absolutnie czadowo (musicie mi uwierzyć na słowo, bo pokój nie nadaje się do upublicznienia).
Myślę sobie, czemu w kuchni nie.... początkowo też myślałam o jednej ścianie, ale powierzchnia tu niewielka "cięcia" płytek, półek, blatów.... za dużo tych różności.... jedziemy po całości.

Tyle, że tym razem zupełnie przypadkowo kupiłam farbę lateksową (z połyskiem) i chwała przypadkowi za to, na matowej czerni tablicówce czy innej byłoby widać każdą plameczkę tłuszczyku czy sosiku.... a tu nie dość, że nie widać, to się da zmyć.....


Wygląda fajnie, co tu dużo gadać czarna góra, biały dół, biało czarna podłoga. Wszystko gra i buczy, i choć miałam moment zwątpienia po pierwszym malowaniu (tym lateksem fatalnie się maluje) to teraz uwielbiam moją kuchnię. Białe elementy doskonale kontrastują z mocną czernią, kuchnia nie jest ani ponura, ani ciemna, ani mroczna, ani zimna, ani jak trumna jak to stwierdzili jedni moi znajomi (he he) ....  jest po prostu przytulna :)


Dobrze oświetlona halogenami nad blatem przy oknie  i zlewem szczególnie wieczorem staje się bardzo ciekawym i pobudzającym zmysły miejscem :)
Te półki trochę za gęsto wyszły, ale dopiero na czarnej ścianie wyglądają dobrze, a że kocham białe skorupy, więc tym bardziej eksponuję je na nich (wcześniej zresztą też tu gościła "bielizna skorupowa")



"okno" nad płytą kuchenną wisi trochę z przekory ;-) a poza tym jest bardzo ładne i ma absolutnie cudny kolor starego, surowego drewna.



Druga strona kuchni przeszła metamorfozę, początkowo wisiała tam witrynka, którą też pomalowałam na biało (potem zamarzył mi się taki kolor jak krzesła z posta [TU]), ale pod witryną wkradł się taki chaos, że nie mogłam na to patrzeć.


Na okiełznanie nadmiernego bałaganu i ukrycie rzeczy potrzebnych, ale zagracających (jeeeeej... mogłabym chyba urządzić jeszcze ze dwie nieduże kuchnie z moich gratów i detali) najlepsze są pojemne szafy.
Generalnie nie byłam fanką zabudowy kuchennej, ale widać tak mnie zmęczyły te wszystkie "drobiazgi" typu ekspresy do kawy, kuchenki mikrofalowe i miliony innych gadżetów kuchennych, że witrynka poszła precz, a w tym miejscu stanęły dwie spore szafy mieszczące wszystko co stało na widoku.


w szafach skryło się dosłownie wszystko... od ekspresu do kawy, który rano już nie budzi wszystkich, bo warczy w zamknięciu,



poprzez rzeczy, z którym absolutnie nie dawałam sobie rady w tak małej kuchni


Teraz już lubię swoją kuchnię :) jest mocnym i wyrazistym akcentem mieszkania, ma charakter i styl, i jest taka zupełnie moja ;-)

Wnętrza black & white mają jedną fantastyczną cechę: nie da się ich schrzanić, da się więcej bieli będzie ok, da się więcej czerni też będzie ok. Choć uwielbiam kolor to jednak ta kuchnia taka zostanie :) zresztą i tak jest w niej pełno rozmaitych kolorów kwiaty, owoce, butelki z wodą mineralną (Kruszynka doskonale pasuje do kolorów kuchni ;-) ścierki, drewno i tysiące innych rzeczy....




ikeowskie komódki opatrzone szyldami całkiem dobrze służą rzeczom drobnym, a potrzebnym :)


rozmaite starocie znajdują u mnie drugie życie 


metalowe herbaciane puszki pomalowałam czarną tablicówką (też już pokazywałam je kilka lat temu) i skrzynia po gwoździach to całkiem udany mariaż w mojej niezbyt poważnej kuchni :)


A na samym szczycie siedzi szklana kura i zerkając szklanym okiem dostojnie dogląda całości :)




Do miłego Kochani, (to chyba najdłuższy post w całej mojej blogerskiej karierze ;-)

You Might Also Like

76 komentarze

  1. Piękna kuchnia. Moja ma podobny układ i właśnie zaczynam się psychicznie szykowac do remontu. Też nie lubię kafli ale dam w kuchni ze względu na swoją ciamajdowatość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki An, nie umiem nawet myśleć o remoncie, dlatego zrobiłam lekki lifting i jestem zadowolona. Ale w jakim sensie ciamajdowatość, że niby rozlewasz po ścianach?

      Usuń
  2. Aaaaa jeszcze jedno... Kregoslup... To chyba u nas rzecz rodzinna prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie akurat nie, ale faktycznie coś z tymi naszymi kręgosłupami nieteges ;-)

      Usuń
  3. Bardzo bardzo bardzo fajnie!!! Nie spodziewałam się takiego efektu z czarnymi ścianami a tu proszę. Pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo się napatrzyłam w sieci na czarne ściany w kuchniach czy innych pomieszczeniach i doszłam do wniosku, że dodają wnętrzu takiej teatralności, co ja akurat uwielbiam, dobre oświetlenie i robi się magicznie :)
      Poza tym czerń podobnie jak biel jest świetnym tłem do prezentacji koloru :)

      Dziękuję Mysiu i ściskam :)

      Usuń
  4. Na żywo to dopiero musi wyglądać super.. Gratuluję odwagi i pomysłu! Pozdrawiam
    Zapraszam na candy kasiaathome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest super, wierz mi. Tu nie ma co mówić o odwadze, zawsze można przemalować jak się nie spodoba. Ale dopiero teraz moja kuchnia jest taka jaką chciałam mieć.
      Dziękuję Kasiu i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Powiem krótko: mrrr...
    Cudna jest twoja kuchnia!
    Mam takie białe kafelki w łazience i teraz zapragnęłam też pomalować ścianę powyżej na czarno... Tylko ta łazienka jest mikroskopijna i już goście narzekają na ataki klaustrofobii, gdy tam idą... Ale genialnie wygląda ta czerń + takie białe kafelki + inne białe elementy.
    Poza tym całość jest piękna i szczegóły urzekające. Od tych grubych dech do krojenia, po stary pojemnik na sól (babcia taki miała daaawno). W ogóle te wszystkie drobiazgi, puszki na herbatę... Nie mogę się napatrzeć.


    I to o wnętrzach z rodzimych biur nieruchomości... ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to nie u Ciebie widziałam białe pomieszczenia z czarnymi sufitami, może tak spróbuj w łazience jeśli uważasz, że jest za mała na malowanie czernią. Zresztą farba lateksowa jest połyskliwa co nie daje wrażenia takiego przytłumienia jak w przypadku matowych farb. Dobre oświetlenie i wierz mi jest super.

      Chomik jestem i zbieracz, a różne wysłużone starocie zawsze znajdowały w moich wnętrzach przytulne miejsce ;-)
      Co do zdjęć mieszkań w naszych biurach nieruchomości to sama wiesz... są takie jakby ludzie chcieli pokazać co mają najbrzydszego w domach ;-)

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    2. Pozwoliłam sobie podlinkować Twój wpis o kuchni.

      Też jestem zbieracz staroci. Trochę dobrze, że mam małe mieszkanie, bo w dużym byłoby tego jeszcze więcej. ;-) Łazienka jest teraz całkiem biała i tak jest w niej najlepiej. Jasno i mniej klaustrofobicznie. :-)

      Usuń
  6. Bardzo mi się podoba Twoja kuchnia:) Ja akurat nie mam nic przeciwko kaflom cztery lata temu chciałam kupić takie czarno białe do kuchni to nigdzie ich nie można było dostać :/ A dziś są w każdym podrzędnym markecie budowlanym.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, pamiętam, że większość osób, które chciały kupić kafle b&w szukały ich po całej Polsce. Może dlatego, że stało się to modne, podoba mi się bardzo efekt, choć ze sprzątaniem - masakra :(

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Oj tak mam podobne zdanie na temat kafli dlatego bardzo żałuje swoich w lazience. :) W kuchni mam panele ale za to ciemne dziś dałabym jasne. Świetnie wyszła Ci całość podłoga, czarna ściana i te pomalowane płytki badzo mi sie podobają. Widze pełno pieknych drobiazgów :)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w łazience mam tylko na podłodze heksagony w kolorze terakoty, choć marzyłam o szarych. A na ścianie białe dość duże tylko nad wanną (w wannie mam też prysznic, bo łazienka nieduża). Ale nad umywalką już nie robiłam kafli. Jest super i wystarczy. Chociaż ponoć wracają do łask łazienki basenowe.. nie wiem czy mi się to tak podoba. Pewnie jest łatwiejsze w utrzymaniu czystości, ale też mocno ogranicza.

      Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że podoba Ci się moja kuchnia. Myślę, że wyszło bardzo fajnie, w każdym razie lubię ją bardziej niż w poprzednim wcieleniu. A co do drobiazgów..... nie mogę się uwolnić od ciągłego wygrzebywania rzeczy przeróżnych :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Kuchnia wyszła pięknie. Podoba mi się kolorystyka i styl kuchni :) Ja taką wykładzinę podobną miałam w przedpokoju, pamiętasz? A w kuchni od 15 lat mam panele, bo też nie lubię zimnej terakoty pod stopami :) sprawdzają się świetnie.
    Możesz być z siebie dumna bo efekt końcowy jest super!
    Dobrej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Elle, faktycznie miałaś chyba biało czarną szachownicę w przedpokoju :) pewnie skusiłabym się na panele, o których pisałam, ale zrywanie płytek podłogowych było ponad moje siły. Wykładzina to całkiem fajny pomysł, choć przez te 5 lat też już nabrała charakteru.
      Cieszę się, że podoba Ci się kuchnia, długo wydawała mi się banalna i jakaś taka bez wyrazu :) teraz ją po prostu lubię.

      Ściskam i dziękuję :)

      Usuń
  9. Renatko twoja kuchnia jest wspaniała, ma charakter i styl, jak jej właścicielka . Idę jeszcze raz pogapić się na te zdjęcia jak z najlepszych magazynów wnętrzarskich . Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję bardzo :) ale jak sama wiesz wnętrza noszą charakter swych właścicieli, z tymi pismami wnętrzarskimi to już w ogóle mnie mile połechtałaś ;-

      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Reniu serdecznie Ci gratuluję, kuchnia jest pięknie urządzona!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to tylko niewielki lifting... a jednak zupełnie odmienił wnętrze :)

      Serdeczności

      Usuń
  11. Z charakterem , jak wlascicielka ! Iwona

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi sie twoja kuchnia , bardzo .
    Pozdrawiam cieplo kochana !
    Pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się Magdaleno, dziękuję i ściskam :)

      Usuń
  13. Aj, no piekna ta Twoja kuchnia, Reniu!
    Naprawwde wszystko pieknie dopasowalas, lacznie z podloga i kafelkami a kura jest SUPER!

    Sciskam!

    Dagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kura to zdobycz flumarkowa, choć w rodzinie takich kur parę było, gdzieś przepadły :(
      Dziękuję Dagi, tak miłe słowa z Twojej strony to już w ogóle miód na moje serce :))

      Uściski :)

      Usuń
  14. Reniu,kuchnia bardzo charakterna!!!Biale półki i naczynia na tle czarnej ściany wygladają niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie dlatego czarne ściany wydały mi się idealne, biel i czerń tworzą świetny kontrast :)
      Dziękują Aga i ściskam mocno :)

      Usuń
  15. Reniu pięknie prezentuje się kuchnia, super dodatki drewniane.Przydałby mi się taki stojak na przykrywki ,mam bałagan pokrywkowy.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję jago :) stojak na pokrywki z ikei, bardzo przydatny pomysł. Nie lubię tych wiszących wieszaków bo mi wiecznie pokrywki spadały ;-)

      Ściskam

      Usuń
  16. Ach te czarne ściany, nigdy mi się nie podobały a u Ciebie jakoś patrze na nie innym okiem i już myślę o zmianach. Cudnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne ściany wyglądają fajnie, nadają jakiejś takiej ekspresji wnętrzu. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  17. Bardzo klimatyczna kuchnia:) Ale przyznam, że ja takiej nie mogłabym mieć - lubię wszystko mieć pochowane w szafkach, a na "widoku" tylko kilka "gadżetów".
    Sama jestem przed remontem i dopiero w mojej głowie powstaje wizja mojej kuchni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom lubię minimalistyczne kuchnie, ale moje uwielbienie przedmiotu szybko pozbawiłoby mnie sterylności wnętrza ;-)
      Udanych planów remontowych :)

      Usuń
  18. Świetnie wygląda Twoja kuchnia :) Jest bardzo podobna do mojej, uwielbiam drewno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi... Karolino więc łączy nas więcej niż zamiłowanie do tkanin i patchworku :) Miło mi i uściski przesyłam :)

      Usuń
  19. Super klimat! I tak Ci się pięknie ten blat postarzał, cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie na to liczyłam, że ten blat zrobi się taki szarawy, olejowałam go raz 5 lat temu i zdecydowanie ta żółtość drewna nie odpowiadała mi, dlatego też zostawiłam go własnemu losowi. Najważniejsze, że drewno się nie rozwarstwia.

      Bardzo dziękuję Olu i ściskam :)

      Usuń
  20. WOW!!! Bardzo mi się podoba twoja kuchnia i wszechobecne w niej b&w :) CUDNA!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karmelowa bardzo mi miło i cieszę się, że podoba CI się :)

      Serdeczności

      Usuń
  21. Wow! czemu Ty się wczesniej nie chwaliłaś , że mas ztak ladnie, co?!!!
    ta kuchnia jest genialna :))))))))) do zakochania...
    bardzo mi się podoba blat, dechy, meble i kafle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, się właśnie chwalę :) musiałam ją trochę dopieścić. Ta witrynka i bałagan pod nią długo mnie drażniły, aż doszłam do tego co z tym zrobić.
      Cieszę się, że Ci się podoba, od momentu kiedy przemalowałam ściany na czarno bardzo ją lubię i chyba po prostu brakowało mi takiego mocnego akcentu w domu.

      Resztę domostwa też ujawnię.... ;-)

      Ściskam :)

      Usuń
  22. Śliczna kuchnia:-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  23. Renia znamy się już trochę w blogowym świecie i kuchnia wydaje mi się ,,taka Twoja,, więc jest git!
    Drewniane blaty są wymagające , widzę to po tym, jak na wilgotnej powierzchni odbijają się kółka po wojtkowych puszkach z mlekiem ;)

    Zaintrygowały mnie te gitary na ścianie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kamilo, tak kuchnia jest .... taka moja.... nie umiem tworzyć wymuskanych i grzecznych wnętrz, bo sama taka nie jestem i też uważam, że jest git!!!!
      A mnie nie przeszkadza to, że blaty zrobiły się charakterne, przez długi czas trzymały fason dopiero w ostatnich 2 latach zaczęły nabierać "tożsamości" myślę, że im nawet lepiej tak jak jest. Myślę, że jeszcze je podrasuję, uwielbiam takie zjechane drewno.

      A gitary.... małżonek gra.... ale na czarnej, matowej ścianie wyglądają świetnie :)

      Ściskam :)

      Usuń
  24. i pieknie wyszło to wszystko ! :) co do blatu mam ten sam problem co ty.. zastanawiam sie czy nie walnąc go jednak lakierem.. ale takim barwiacym na biało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie będę go lakierować, zobaczę jak się sam zestarzeje, albo mu jeszcze trochę pomogę. Lubię takie charakterne drewno, no ale ono też nie dla każdego.

      Dziękuję Izo i ściskam :)

      Usuń
    2. Renata.. ja tez bym wolała nie lakierowac.. ale mam duzy problem wokoł zlewu.. ginije mi :( wiec musze cos wymyslec...

      Usuń
  25. Jak ja lubię takie wnętrza... Reniu, jestem pod wrażeniem. Twoja kuchnia posiada niesamowity klimat. Widać od razu, że nie jest to sztampowa aranżacja z katalogu, tylko taka z duszą stworzona przez osobę obdarzoną artystycznymi zdolnościami. Podoba mi się zastosowanie szachownicy (ponadczasowa), Bardzo przyjemnie czyta się i ogląda ten wpis. I to że jest długi odbieram "na plus" :)
    ps. Też mam blaty z drewna - uwielbiam je!

    Udanej środy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu dziękuję za Twój komentarz :) Jestem osobą, która porusza się własnymi szlakami i lubię ten swój indywidualizm we wnętrzach. Nie gonię za modami i trendami, choć pilnie i uważnie je śledzę. Tym bardziej mi miło, że moja kuchnia w oczach fachowca zyskała aprobatę :)
      A mnie się marzą blaty stalowe, marmury albo choć konglomeraty.... choć drewno też lubię. No dobra podrasuję je, bo i tak w najbliższej pięciolatce nie zmienię ich.

      Ściskam :)

      Usuń
  26. Masz bardzo fajnie i klimatycznie urządzoną kuchnię :) Super dobrałaś kolory i dodatki zwłaszcza w stylu retro :) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Cię do mnie w odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) lubię starocie, a jeszcze bardziej lubię je zestawiać z nowymi czy nowoczesnymi przedmiotami.

      Pozdrawiam serdecznie i idę w takim razie z rewizytą :)

      Usuń
  27. OOOOOOO! Wiedziałam, że będzie fantastyczna!!!!! Bardzo mi się podoba w KAŻDYM detalu, UWIELBIAM takie wnętrza. Bardzo klimatyczna, bardzo ciekawa, bardzo eklektyczna, po prostu wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bestyjeczko i bardzo mi miło :)

      Cmoki :)

      Usuń
  28. aaa no i gdzieś czytałam że "black is new white" - czyli w dodatku jest modna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam i potwierdzam, czarne tło równie świetnie nadaje się ekspozycji kolorów jak i białe :)

      Usuń
  29. Piekna ta kuchnia! Wracam i podziwiam i musze slad po sobie zostawic! Praktycznie, pieknie i po Twojemu! Marze o takiej:) Poki co musze nacieszyc sie moim malutkim skrawkiemm kuchni:) Juz niedlugo go pokaze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ann x, ciekawa jestem Twojego skrawka, a skrawki też mogą być pomysłowe :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  30. WOW! Chylę czoła przed twą pomysłowością! Kuchnia wyszła świetnie! Mnóstwo w niej pięknych drobiazgów i detali.
    Mnie zainspirowały puszki na harbatę. Mam sporo tego rodzaju puszek, tyle że w kolorach tęczy. Trzymałam je do tej pory gdzieś zagrzebane, bo szkoda było je wzrzucić. Dziekuje za pomysł, który mi podsunęłaś - maluję je na czarno! Jak tylko będę miała kuchnię, którą będzie można nimi ozdobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Marto :) przyznam, że przez tych 5 lat ta kuchnia nie cieszyła mnie tak jak teraz :) Puszki maluj, będą super, można je opisać kredą lub nakleić napisy z wytłaczarki (ja koniecznie muszę mieć opisane bo zawsze zapominam co mam w puszkach, dlatego bardziej lubię słoje, ale na herbatę czy kawę puszki jednak lepsze)

      Ciekawa jestem Twojej kuchni :)

      Uściski

      Usuń
  31. Kuchnia jest świetna i w ogóle i w szczególe:))))
    całusy Kochana

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo Ci dziękuję i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  33. Jestem zauroczona Twoją kuchnią i pomysłowością wprowadzania zmian !!!!!
    Ściana czarna jest boska, wszystko na niej pięknie wygląda. I te pomalowane kafelki, powiedz co to za farba i jak w praktyce, czy przy myciu nie wyciera się ? Mam w swojej kuchni płytki i nawet fajny wzór, bo mozaika ale w prostokącikach , natomiast nie mogę patrzeć na jej marmurkowy beżowy kolorek a takie pomalowanie rozwiązałoby problem.
    Kuchnia cudna , naprawdę jestem pod wrażeniem !!!!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ali bardzo mi miło i dziękuję :)

      Kafle malowałam wodną farbą akrylową, ale pod nią jest położony primer fluggera, to jest taki podkład do powierzchni śliskich, genialna rzecz do malowania mebli czy innych śliskich przedmiotów. Próbowałam też na szkle, trzyma jak licho. Możesz kupić innej firmy, bo pewnie też już są dostępne. Ja używam fluggera. W sklepie wyjaśnią Ci jak to nakładać, dokupisz preparat do odtłuszczania i możesz kupić też farbę akrylową. Co do użytkowania, dobrze położona farba trzyma, należy jedynie przez pierwszych kilka dni zanim nie utwardzi się uważać (panowie, którzy zakładali mi blaty, lekko porysowali kafle od strony zlewu) Poza tym myję to i szoruję jak zwykłe kafle, no.... trzeba bardziej uważać na buraczki czy pomidory.... ale jak kupisz dobrą farbę akrylową będzie super.

      Jest jeszcze wersja do łazienek, ale to już nie są wodne farby, ponoć dość smrodliwe, ale skuteczne gdy chcesz szybko zmienić efekt kafli....

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
    2. Dzięki za wyczerpującą odpowiedź. Muszę pomyśleć, bo beżyki w kuchni zdecydowanie znudziły mi się, pozdrawiam

      Usuń
    3. Witam,

      piękna metamorfoza:) Ja również przymierzam się do pomalowania frontów kuchennych oraz beżowych kafli na biało. Kafle mają lekko falowany brzeg i dość szeroką fugę - ok. 1 cm - czy malowała Pani również fugi czy nakładała nowe? Boję się, że pomalowana gruba fuga będzie brzydko wyglądać.

      pozdrawiam:)

      Usuń
    4. KOchana ! Dzisiaj pokażę wreszcie swoją pomalowaną glazurę w kuchni, byłaś moją inspiracją, wielkie dzięki. Planuję też nad nimi czarny pasek tablicówką, pozdrawiam i miłego dnia

      Usuń
  34. jak to dobrze, że zabrałam się za nadrabianie blogowych zaległości. Mało brakowało, a taka fajną metamorfozę bym przegapiła. Super jest ta kuchnia. I bardzo podoba mi się naturalnie starzejący się blat.

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham Twoja kuchnię. Piękna, autentyczna, emanująca dobrą energią!!!!!
    Całusy,
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  36. Dla mnie wielkie Ł a Ł CZAD...etccc
    -a co inni myśla to ich sprawa..

    OdpowiedzUsuń
  37. Wreszcie ktoś nie bał się użyć czerni w kuchni. Ludzie zawsze kręcili głowami, gdy przedstawiałam swoje upodobania kolorystyczne (elementy czerni na ścianach i w meblach) i jak widać, to bardzo dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękna kuchnia :) jakiej farby użyła Pani do kafli chodzi mi o nazwę. Mogłabym w skrócie dowiedzieć się co po kolei trzeba robić? Iwona

    OdpowiedzUsuń
  39. O, też mam taką ząbkowicką kurę! Identyczną. Jest pamiątką po Dziadkach, gdy zmarli Tata zapytał, co byśmy chcieli po Nich i poprosiłam właśnie o tę kurę. Teraz ma obok karteczkę "Kura zbierająca pieniądze na nieprzewidziane wydatki" ;) PS. Też mam w kuchni czarną ścianę - czuję porozumienie dusz :D

    OdpowiedzUsuń
  40. Wszystko pięknie ze sobą współgra i ciekawa szachowa podłoga :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarz

Pozdrawiam :)

moodboards

Flickr Images

Google+