października 13, 2015
Łódź Design Festiwal 2015
października 13, 2015Wpadłam dosłownie na chwilę, na nazbyt krótką chwilę.... przyznam. Od momentu gdy przekroczyłam bramę Art Inkubatora uświadomiłam sobie, że ...
Wpadłam dosłownie na chwilę, na nazbyt krótką chwilę.... przyznam. Od momentu gdy przekroczyłam bramę Art Inkubatora uświadomiłam sobie, że powinnam przyjechać wcześniej na spokojnie, bez pośpiechu (w zasadzie najlepiej bez dzieci) delektować się atmosferą festiwalu, designu, mieć czas na poczytanie ulotek, materiałów prasowych, oglądanie wystaw (najlepiej wszystkich) posłuchanie ludzi, pogadanie o tym i owym.
No dobra, znów sobie obiecuję, że nadrobię w kolejny weekend, że jeszcze coś uszczknę.
A do uszczknięcia było (i jest nadal) naprawdę wiele :)
Invitation w wykonaniu mojego synka :)
Na pierwszy ogień poszła porcelana
Porcelana Kristoff, Jako, że jestem miłośniczką wszelakich skorup, nie mogłam się oprzeć jej urokowi.
Idąc dalej, niesamowite umywalki nablatowe Laufen
Stylizacje Ikea przykuły moją uwagę niekonwencjonalnym zastosowaniem ociekaczy do sztućców i durszlaków. Przyznam, że bardzo zabawny i jednocześnie efektowny sposób na lampy. Moja córa zawołała, o!!!! przecież mamy coś takiego w kuchni (to na sztućce)
aranżacje Ikea, jak wyciągnięte z domu (choć ziółka lekko zdychały w cieple wnętrz)
dalsze nasze "penetracje"
Industrialny look zawsze budzi mój zachwyt (szczególnie uwielbiam okna)
a ten dizajn mnie rozbawił, pozwolę sobie nie pisać jakie miałam skojarzenia ;-)
Zwycięski projekt w tegorocznej edycji konkursu make me! Z owadów Marlene Huissoud
(nota bene, ostatnio ktoś poszukiwał kafli naściennych w tym kształcie i formie, fajne by były nie? gdyby jeszcze ręcznie robione, po prostu miód)
I jeszcze kilka szybkich ujęć
(porcelana mi znana, ale nie doczytałam i nie pamiętam kto co? wspaniały kontrast surowej ściany i misternych złoceń, cudowne kształty i naprawdę piękne wzornictwo)
tu znów mnie ubawił dizajn konfesjonału
fotel z siatki drucianej projektu Czesława Knothe produkt vzoru
modernistyczne kubki produkowane przez avant, bardzo przypadły mi do gustu
ale mój największy zachwyt wzbudziły tapety Katarzyny Boguckiej. Jako, że mam ostatnio lekką jazdę na tapety nie mogłam się od nich oderwać :) i z wielką przyjemnością widziałabym je u np. u mojej córy w pokoju.
selfie w lustrze Tafla projektu Oskara Zięty :-p
Kolekcja Mio by Vox, no nie powiem, z pokoju bym nie wyrzuciła ;-)
moje "laleczki" :)
Na dobranoc
A wieczorem festiwal światła. Zdjęcia robione na szybko komórką, jedną ręką musiałam zagarniać moje dzieci by nie porwał ich tłum, drugą próbowałam uchwycić ten nieziemski spektakl światła i dźwięku.
Najbardziej zachwycająca była iluminacja na kościele przy ul. Sienkiewicza, pozostałe nieco mroczne, głęboko docierające światłem i dźwiękiem (dzieci się bały, więc nie mogłam sobie za bardzo pozwolić na delektowanie się sztuką)
Naprawdę chyba trzeba się zakotwiczyć na tydzień w Łodzi, aby obejrzeć to wszystko, pozachwycać się, nasycić, poukładać w głowie. I jeszcze mieć chwilę na relaks w jakiejś knajpce.
(trafiliśmy jeszcze do Off-u, gdzie jedynie w Lemuria sushi można było usiąść, ogrzać się zieloną herbatą, dobrą zupą z krewetek i zjeść dobre sushi :) a potem to już było brnięcie do daleko zaparkowanego auta i szybki skok do łóżka :)






No dobra, znów sobie obiecuję, że nadrobię w kolejny weekend, że jeszcze coś uszczknę.
A do uszczknięcia było (i jest nadal) naprawdę wiele :)
Invitation w wykonaniu mojego synka :)
Na pierwszy ogień poszła porcelana
Porcelana Kristoff, Jako, że jestem miłośniczką wszelakich skorup, nie mogłam się oprzeć jej urokowi.
Idąc dalej, niesamowite umywalki nablatowe Laufen
Stylizacje Ikea przykuły moją uwagę niekonwencjonalnym zastosowaniem ociekaczy do sztućców i durszlaków. Przyznam, że bardzo zabawny i jednocześnie efektowny sposób na lampy. Moja córa zawołała, o!!!! przecież mamy coś takiego w kuchni (to na sztućce)
aranżacje Ikea, jak wyciągnięte z domu (choć ziółka lekko zdychały w cieple wnętrz)
dalsze nasze "penetracje"
Industrialny look zawsze budzi mój zachwyt (szczególnie uwielbiam okna)
a ten dizajn mnie rozbawił, pozwolę sobie nie pisać jakie miałam skojarzenia ;-)
Zwycięski projekt w tegorocznej edycji konkursu make me! Z owadów Marlene Huissoud
(nota bene, ostatnio ktoś poszukiwał kafli naściennych w tym kształcie i formie, fajne by były nie? gdyby jeszcze ręcznie robione, po prostu miód)
I jeszcze kilka szybkich ujęć
(porcelana mi znana, ale nie doczytałam i nie pamiętam kto co? wspaniały kontrast surowej ściany i misternych złoceń, cudowne kształty i naprawdę piękne wzornictwo)
tu znów mnie ubawił dizajn konfesjonału
fotel z siatki drucianej projektu Czesława Knothe produkt vzoru
modernistyczne kubki produkowane przez avant, bardzo przypadły mi do gustu
ale mój największy zachwyt wzbudziły tapety Katarzyny Boguckiej. Jako, że mam ostatnio lekką jazdę na tapety nie mogłam się od nich oderwać :) i z wielką przyjemnością widziałabym je u np. u mojej córy w pokoju.
selfie w lustrze Tafla projektu Oskara Zięty :-p
Kolekcja Mio by Vox, no nie powiem, z pokoju bym nie wyrzuciła ;-)
moje "laleczki" :)
Na dobranoc
A wieczorem festiwal światła. Zdjęcia robione na szybko komórką, jedną ręką musiałam zagarniać moje dzieci by nie porwał ich tłum, drugą próbowałam uchwycić ten nieziemski spektakl światła i dźwięku.
Najbardziej zachwycająca była iluminacja na kościele przy ul. Sienkiewicza, pozostałe nieco mroczne, głęboko docierające światłem i dźwiękiem (dzieci się bały, więc nie mogłam sobie za bardzo pozwolić na delektowanie się sztuką)
Naprawdę chyba trzeba się zakotwiczyć na tydzień w Łodzi, aby obejrzeć to wszystko, pozachwycać się, nasycić, poukładać w głowie. I jeszcze mieć chwilę na relaks w jakiejś knajpce.
(trafiliśmy jeszcze do Off-u, gdzie jedynie w Lemuria sushi można było usiąść, ogrzać się zieloną herbatą, dobrą zupą z krewetek i zjeść dobre sushi :) a potem to już było brnięcie do daleko zaparkowanego auta i szybki skok do łóżka :)
Jednym słowem mega udany weekend!!!!!
*****************
Tymczasem Kochani i do miłego :)































