różowy
maja 20, 2018Powiem wam, że tak się jaram moją różową ścianą i szafą, że pewnie teraz sporo będzie pstryknięć z udziałem jednej, i drugiej. Tak to jest j...
Gdy byłam mała stawiałam regały ze skrzynek po owocach, na nich wazoniki ze słoików z kwiatami z traw i chwastów. Pamiętam, że największy problem miałam gdy w jednym wielkim słoju bardzo chciałam zrobić akwarium i za chiny nie mogłam zrozumieć dlaczego ziemia zalana wodą tworzy jakąś błotną breję, a nie przejrzyste akwarium z roślinami.
Do dziś nie lubię mebli ze skrzynek i akwariów, natomiast słoiki w roli wazonów zdarzają się często (właśnie obok mnie tulipany w słoju zamiast piwonii, których nie mogłam nabyć, ponieważ nie bywam na lokalnym targu, a poza nim nikt ich nie sprzedaje).
Przede mną jeszcze sporo odnowień mebli, które stoją wiele lat i czekają na mój ruch. Wszystkie uśpione czekają cierpliwie w kolejce na swój czas. Ożywają gdy odpalam migoczące świetlówki, łaszą się nieruchomo i wysyłają jakieś nieme fluidy.
Graciarni wam nie pokażę, mam nadzieję po wakacjach uchylić rąbka mojego królestwa. Natenczas kąt mój przeróżowy :)
Do miłego kochani :)
Happy time
grudnia 26, 2017Odrobina słońca Odrobina ciepła Odrobina piękna ... Pozdrawiam jeszcze świątecznie :) ~~~~~~~~~~~~ domartys...
letni oddech
lipca 10, 2016Zanim wrócę do świata wirtualnego, jeszcze pozwolę sobie na chwilę oddechu. Trochę odpoczywam, trochę pracuję, trochę planuję, projektuję, ...
Wspaniała przyroda dostarcza mi na każdym kroku inspiracji
Przerwa w pracy ha ha ha.... bardzo udała mi się moja psina :) a psota z niej straszna ;-)
kolorowy weekend
maja 30, 2016Maj dobiega końca. Zachwycający budzącą się przyrodą, jej odgłosami, kolorami, zapachami. Poranna kawa wśród świergotu ptaków, smak pierwsz...
Trudno się oderwać od aparatu mając tak wdzięczne modele. Z przyjemnością fotografuję patchwork w plenerze.
m jak maj
maja 08, 2016Trochę zapóźniona z tym majem jestem... Tym razem zaszalałam i miałam dwie majówki. Jedną bardziej stacjonarną drugą w totalnej ciszy, ...
Tymczasem kilka kadrów, które pozostały w aparacie.
przedświątecznie
grudnia 20, 2015Czas galopuje jak szalony, dziś zauważyłam, że ostatni post napisałam ponad dwa tygodnie temu.... i co gorsza nawet nie pomyślałam przez tę ...
Święta za pasem, ja jak zwykle w polu głębokim, ale bez poczucia winy, że coś tam niezrobione, niedokończone albo, że czegoś w ogóle nie będzie. Już dawno temu przestałam obarczać się myślą, że nie ogarniam tematu świąt, zwłaszcza Bożego Narodzenia, bo Wielkanoc nie nabiera takiego szalonego tempa.
Jak zwykle pewnie wszystko przygotuję na ostatnią chwilę, sporo jadła po prostu kupię, bo nie mam czasu na stanie przy garach a i tak będzie fantastycznie, bo tak naprawdę najważniejsze jest spotkanie się z bliskimi ludźmi, pogadanie, a nawet wspólne pomilczenie, wręczenie podarków z nieco głupimi minami i takie ogólne bla bla bla...
Tradycyjnie nie zjem karpia, bo choć lubię jego mięso, to do białej gorączki doprowadza mnie nagonka na te biedne stworzenia (nohh.... bywają miejsca gdzie jest jeszcze gorzej, we Francji jedzą ponoć pasztety z gęsich wątróbek tych takich tuczonych bleeeee, ostrygi, mule i móżdżki.....to dopiero pomór). Tak więc chyba raczej cieszy mnie ta prawie wege Wigilia, gdzie króluje kapusta z grochem i pierogi z grzybami zapijane czerwonym barszczem (i czerwonym winem dla zdrowotności i dla lekkości ducha, żeby w ogóle przeżyć święta ;-)
Tak czy siak grzebię w myślach gdzie mam bombki i ozdoby choinkowe, gdzie są światełka i czy w tym roku będzie choinka w doniczce bo cięta doprowadza mnie do rozpaczy z powodu sypiących się igieł (i faktu, że jak zwykle nie ma kto jej rozebrać) czy może ograniczyć się do przystrojenia dwóch już dość wyrośniętych świerków rosnących przed domem, a może strzeliste jałowce jakoś przyodziać.... Oglądam ludzkie sadyby już wystrojone, oświetlone i myślę sobie, czy, jak i kiedy uda mi się moje domostwo tak wyróżnić.....
Postaram się odpocząć i może wyspać, poczytać i pooglądać foty jakieś urodziwe (a że znów w moje ręce wpadł doskonały album o wnętrzach, to mam co kontemplować)
Ach i wydziergam co nieco i jeszcze coś przepikuję (ostatnio mam górę nowych pomysłów na ręcznie robione, lniane quilty)
I takie mam plany świąteczne. Tymczasem ten przedświąteczny czas (zawodowy) jak u wielu z Was to czas wzmożonej pracy, napiętych terminów, niedoczasu, opóźnień i choćby człek nie wiem jak sobie zakładał, że zrobi, że się wyrobi, to i tak brakuje minut, godzin i dób.


nowe ręcznie pikowane lny.... więcej pokażę później
i te na stole moje ukochane...
lustra.... zbieram je od jakiegoś czasu... przeróżne.... będą zdobić sypialnię...
Ogólnie misz-masz.... gdzie spojrzeć tam COŚ.. wygląda, uśmiecha się szyderczo, wyczekuje albo gra na nosie.... czasem spojrzy z politowaniem i pokiwa palcem... a czasem udaje, że go nie ma.... ale kto by w to uwierzył????



























































