czerwca 19, 2014
zapach....
czerwca 19, 2014zapach życia.... wracając wczoraj wieczorem poczułam mocno jak pachnie.... lato, zieleń, wieczór, trawa, cisza, wiatr.... może to ...
zapach życia....
wracając wczoraj wieczorem poczułam mocno jak pachnie....
lato,
zieleń,
wieczór,
trawa,
cisza,
wiatr....
może to się wydać zabawne, ale przez ostatnich kilka miesięcy nie czułam zapachów... życie stało się uboższe gdy znane, ulubione lub nawet te mniej lubiane zapachy przestały istnieć.
jesienny katar gigant, źle leczony (czyt. również z braku wyleżenia, wygrzania organizmu) doprowadził do tego, że mój zmysł powonienia prawie zanikł.
po kilku miesiącach intensywnego leczenia sterydami powoli powraca, ale obawiam się, że nie będzie już tak czuły jak niegdyś. Mój mąż śmiał się nawet kiedyś ze mnie, że węch mam taki, że mogłabym pracować jako NOS w fabryce perfum (podobno tylko mężczyźni pracują jako "nosy", bo mają bardziej wrażliwy zmysł powonienia).
powrót do tych prostych codziennych zapachów; kawy, kwiatów, mydła, kremu do rąk, pomidora, kociego futerka, dzieci i tysiąca innych wydaje mi się jakimś narodzeniem.....
sprawy przyziemne często jednak są tak bardzo ważne.....
kiedyś z moimi przyjaciółmi robiliśmy sobie taką zabawę w pytania o nasze ulubione rzeczy, przedmioty, książki, utwory muzyczne, kolory, wydarzenia, czym lub kim chcielibyśmy być, co by nas najbardziej zszokowało (na to pytanie odparłam, że największym szokiem byłoby gdyby naleśnik leżący na moim talerzu odezwał się do mnie, ha ha ha ;-)
na jedno z pytań; z którego ze zmysłów moglibyśmy bez żalu zrezygnować, a który jest najważniejszy, zdecydowanie odparłam, że najważniejszy jest dla mnie słuch, uwielbiam muzykę i klęską byłoby jej nie słuchać :) a najmniej ważna jest mowa, bo jestem raczej z tym małomównych..... (to fakt, że gadanie zwłaszcza do dzieci bywa męczące ;-)
no nie wiem jak dziś brzmiałaby odpowiedź na to pytanie (pewnie gadający naleśnik byłby chyba nadal sporym zaskoczeniem..... człek to miał pomysły kiedyś, ha ha ha ;-) jednak po tym doświadczeniu z zapachami..... już sama nie wiem....
wracając wczoraj wieczorem poczułam mocno jak pachnie....
lato,
zieleń,
wieczór,
trawa,
cisza,
wiatr....
może to się wydać zabawne, ale przez ostatnich kilka miesięcy nie czułam zapachów... życie stało się uboższe gdy znane, ulubione lub nawet te mniej lubiane zapachy przestały istnieć.
jesienny katar gigant, źle leczony (czyt. również z braku wyleżenia, wygrzania organizmu) doprowadził do tego, że mój zmysł powonienia prawie zanikł.
po kilku miesiącach intensywnego leczenia sterydami powoli powraca, ale obawiam się, że nie będzie już tak czuły jak niegdyś. Mój mąż śmiał się nawet kiedyś ze mnie, że węch mam taki, że mogłabym pracować jako NOS w fabryce perfum (podobno tylko mężczyźni pracują jako "nosy", bo mają bardziej wrażliwy zmysł powonienia).
powrót do tych prostych codziennych zapachów; kawy, kwiatów, mydła, kremu do rąk, pomidora, kociego futerka, dzieci i tysiąca innych wydaje mi się jakimś narodzeniem.....
sprawy przyziemne często jednak są tak bardzo ważne.....
kiedyś z moimi przyjaciółmi robiliśmy sobie taką zabawę w pytania o nasze ulubione rzeczy, przedmioty, książki, utwory muzyczne, kolory, wydarzenia, czym lub kim chcielibyśmy być, co by nas najbardziej zszokowało (na to pytanie odparłam, że największym szokiem byłoby gdyby naleśnik leżący na moim talerzu odezwał się do mnie, ha ha ha ;-)
na jedno z pytań; z którego ze zmysłów moglibyśmy bez żalu zrezygnować, a który jest najważniejszy, zdecydowanie odparłam, że najważniejszy jest dla mnie słuch, uwielbiam muzykę i klęską byłoby jej nie słuchać :) a najmniej ważna jest mowa, bo jestem raczej z tym małomównych..... (to fakt, że gadanie zwłaszcza do dzieci bywa męczące ;-)
no nie wiem jak dziś brzmiałaby odpowiedź na to pytanie (pewnie gadający naleśnik byłby chyba nadal sporym zaskoczeniem..... człek to miał pomysły kiedyś, ha ha ha ;-) jednak po tym doświadczeniu z zapachami..... już sama nie wiem....
ściskam kochani, życzę udanego,
długiego dla wielu z nas weekendu,
ja po krótkim relaksie zmykam do pracy :)










