stycznia 25, 2013
szukając ciepła
stycznia 25, 2013Nadal zimowo. Duuuuużo śniegu, zaspy, ulice pełne sypkiej, śnieżnej kaszy. I już nie wiem co gorsze mokre, zasolone drogi czy rozjeżdżony śn...
Nadal zimowo. Duuuuużo śniegu, zaspy, ulice pełne sypkiej, śnieżnej kaszy. I już nie wiem co gorsze mokre, zasolone drogi czy rozjeżdżony śnieg (no ten drugi bardziej eko).
Ciężko jeździć, ciężko chodzić. Ale miejscami jak w bajce, biały, sypki puch. Drzewa, domy, auta w czapkach. Ładnie to wygląda.Wieczorem gdy drobne, szklące gwiazdki spływają w dół robi się jakoś magicznie i baśniowo.
W mojej białej pracowni, z bielą za oknem płoną nowe pomysły.
Nie ciągnie mnie jeszcze do wiosennych kwiatków, choć gdzieniegdzie w patchworkach zakwitają. Będzie ich więcej, ale na razie ma być ciepło, misiaczo, kołderkowo... ma być czym się otulić, rozgrzać. Wszak zima jeszcze trzyma. Po filcowych pudełkach czas znów na kołderki...
A jeśli chodzi o kołderki to wiadomo.... mam na ich punkcie fioła, a może nawet dwa...
Ciepłe, pikowane, kolorowe....
Zimowe i mniej zimowe.... na każdą porę.
W sesji wystąpił mój nowy stołek. Metalowy z paseczkowym, kolorowym blatem. No cudo, na kubek z gorącym kakao.
Bo jak się człek za okno wychyli to nic innego jak sięgnąć po kubek z ciepłym, słodkim napojem. I myknąć pod kołderkę z książką, poduszką, laptopem.... a najlepiej jak kot tam się jeszcze ugości. Mój do mnie nocami wędruje, trąca łapą i nakazuje uchylenie kołdry. Robię ekspresowy eksport kota do środka, ciepło futerka i mruczenie relaksuje. A rano.... och, nawet mnie ciężko wstać, choć ja z tych co lubią dzień wcześnie zaczynać....
Ale weekend przed nami. Można trochę poleniuchować. U mnie ferie, więc trochę więcej luzu.... choć ja pracuję ostro.
Tymczasem jednak życzę Wam odpoczynku i relaksu w jeszcze zimowej atmosferze.
Do miłego....
Ciężko jeździć, ciężko chodzić. Ale miejscami jak w bajce, biały, sypki puch. Drzewa, domy, auta w czapkach. Ładnie to wygląda.Wieczorem gdy drobne, szklące gwiazdki spływają w dół robi się jakoś magicznie i baśniowo.
W mojej białej pracowni, z bielą za oknem płoną nowe pomysły.
Nie ciągnie mnie jeszcze do wiosennych kwiatków, choć gdzieniegdzie w patchworkach zakwitają. Będzie ich więcej, ale na razie ma być ciepło, misiaczo, kołderkowo... ma być czym się otulić, rozgrzać. Wszak zima jeszcze trzyma. Po filcowych pudełkach czas znów na kołderki...
A jeśli chodzi o kołderki to wiadomo.... mam na ich punkcie fioła, a może nawet dwa...
Ciepłe, pikowane, kolorowe....
Zimowe i mniej zimowe.... na każdą porę.
W sesji wystąpił mój nowy stołek. Metalowy z paseczkowym, kolorowym blatem. No cudo, na kubek z gorącym kakao.
Bo jak się człek za okno wychyli to nic innego jak sięgnąć po kubek z ciepłym, słodkim napojem. I myknąć pod kołderkę z książką, poduszką, laptopem.... a najlepiej jak kot tam się jeszcze ugości. Mój do mnie nocami wędruje, trąca łapą i nakazuje uchylenie kołdry. Robię ekspresowy eksport kota do środka, ciepło futerka i mruczenie relaksuje. A rano.... och, nawet mnie ciężko wstać, choć ja z tych co lubią dzień wcześnie zaczynać....
Ale weekend przed nami. Można trochę poleniuchować. U mnie ferie, więc trochę więcej luzu.... choć ja pracuję ostro.
Tymczasem jednak życzę Wam odpoczynku i relaksu w jeszcze zimowej atmosferze.
Do miłego....


























