2 school

Czy czujecie, drodzy rodzice dzieci szkolnych, ten dreszczyk emocji przed zbliżającym się pierwszym dzwonkiem? Bo ja tak. Być może pisanie ...

Czy czujecie, drodzy rodzice dzieci szkolnych, ten dreszczyk emocji przed zbliżającym się pierwszym dzwonkiem? Bo ja tak.
Być może pisanie o szkole przed weekendem i przed ostatnim tygodniem wakacji nie jest najlepszym pomysłem, ale .... ja już jedną nogą w szkole. Pewnie jak większość z Was, zaopatrzenie w książki, kredki, piórniki, zeszyty i wszelkie szkolne akcesoria mam już za sobą. Nie wspomnę ile to emocji budził zakup tych rzeczy, tym bardziej, że w tym roku mam oba młode szkolne, jedno w pierwszej drugiej w trzeciej klasie i wyścig w zakupach, wybieraniu, dobieraniu najrozmaitszych detali czasem doprowadzał mnie do obłędu, bo przecież wszystko się podoba i WSZYSTKO jest potrzebne, choćby to była piąta z kolei gumka do wycierania, ołówek, pisaki, zeszyt z pieskiem albo Agnry Birds, naklejki, okładki..... ach... długo by jeszcze wymieniać.
Jednak oprócz przedmiotów wagi lekkiej zafundowałam sobie i mojej młodzieży (młode też szorowały papierem ściernym, a jakże...) prace większego kalibru, bowiem oto po dość długich polowaniach nabyłam dwa zgrabne zestawy oldschoolowych ławek szkolnych, całkiem dopasowanych do moich pociech. A najbardziej chyba do mojej wizji pokoi dzieciowych, które nieskończenie ewoluują. I w pomysłach, i realizacjach. Cieszę się jak dzieciak, bo strrrraszliwie mi się podobają.


Prace rozpoczęłam natychmiast, gdy pojawiły się na podwórku. Na razie zostawiłam w kolorze naturalnym pokrywając cienką warstwą wodnego lakieru, ale gdy wstawię je do pokoi być może pomyślę nad jakimiś kolorami tu też mi po głowie chodzi cała paleta barw. Ale ten kolor sklejki wprost uwielbiam i myślę, że jeśli będę malować skoczy się na pomalowaniu części mebli.


Przy okazji przeglądania moich arcystarych zasobów trafiłam na takie cudeńka, guma arabska, tusz kreślarski i fioletowy tusz do stempli. Normalnie miód na moje oczy, czy ktoś to jeszcze pamięta?


Jako wielka fanka upcyclingu patrząc praktycznie na każdą rzecz zastanawiam się jak by ją wykorzystać, co zrobić, by jeszcze mogła być służyć czy to celom praktycznym, czy dekoracyjnym.
I tak wymyśliłam, że ze sporych skrzyń, które mojemu Tacie służyły jako transportery do ramek z miodem, zrobię skrzynie-pojemniki, które praktycznie wszędzie mogą służyć do przechowywania wszystkiego, od zabawek, poprzez pościel, rzeczy potrzebne czy mniej potrzebne, a gdy jeszcze dostaną poduszę na wierzch mogą posłużyć jako siedzisko, po dokręceniu kółek mogą być świetnym mobilnym meblem, pojemnikiem, pufą, stolikiem.
Tak więc dzieciakowe pokoje wzbogacą się o owe skrzynie. A że mam ich sporo, więc pewnie wiele pomieszczeń zostanie w nie wyposażonych.
Pewnie część zaanektuję do pracowni, bo ich pojemność przyda mi się bardzo do przechowywania rzeczy, które niekoniecznie muszą być na widoku :))
A jeszcze sobie myślę, że jak tak jeden na drugi.... (no nie... nie tak jak Chińczycy na księżyc, bo aż tylu nie mam) mogą stać się po prostu regałem.
Och, pomysłów mam całe mnóstwo.

I jeszcze jeden z upcyclingowych pomysłów niby nic, ale stary emaliowany gar, taki co to jeszcze nosi ślad zęba czasu dostał nowe życie i stał się pojemnikiem na chleb. Wystarczy szablon, farba, gąbka i dosłownie chwila by stać się posiadaczem nowego chlebaka.

Do mojej nowej, vintagowej kuchni po prostu wymarzony, przy okazji malnęłam kilka tablic literowo-cyfrowych, już kiedyś pisałam, że moje 'obejście' aż wrzeszczy od wintydżu i w łapy pcha się dosłownie wszystko, co chce jeszcze zaistnieć :)


Na koniec jeszcze zajawka moich kolejnych projektów dla dzieciaków kołderka w owce (czarne ha ha ha) i poduszka w trójkąty.
Kołderka jest dwustronna, od spodu podszyta tkaniną szarą w białe grochy i myślę, że do ciekawych wnętrz idealna, całości dopełnia kolorowa poduszka w trójkąty seria, której sporo ostatnio produkuję.


Jeden z pojemników pomalowałam na czarno (nawet nie tablicówką) i całkiem fajnie mu. Można sobie napisać bądź narysować, co w nim jest :))

No i miętowy budzik.... który ukrył się w kołderce..... symbolicznie wskazuje, że już, tuż....
Ech... powakacjowałabym jeszcze. Mam tyle pomysłów i pracy.

Tymczasem ściskam weekendowo i życzę jeszcze wakacyjnego oddechu!!!!

You Might Also Like

37 komentarze

  1. O rany, mieć taką mamę... :)

    Pudełka to super-przydatna rzecz, takich skrzyniopudełek szukam, ale na ubrania, bo moja szafa cierpi przeładowanie i część trzeba wysłać na urlop.

    No i gratuluję tak świeżego spojrzenia na te wszystkie graty. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dzięki :)

      Lubię wszelkie pudła i skrzynie, choć tak na prawdę ciężko w nich utrzymać porządek, ale jakoś tak.

      Do tych przymierzałam się od początku lata, zresztą jak do wszystkich moich gratów. Uwielbiam je :))

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Wspaniale. Masz świetne pomysły. Dzieci pewnie się cieszą że mają taką pomysłową mamę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Dzieci zaczynają zajmować się podobnymi pracami. Dziś moja 9 letnia córka, gdy ja szlifowałam kolejne skrzynie szyła poduszkę z trójkątów :) dla tatusia :)))))

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Jak to sie robi, ze ma sie tyle skarbow?! :) Wszystkie sa cudowne. Zycze, by wszystkie pomysly latwo sie spelnily :)
    Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część spuścizna rodzinna, część kupiona, choć te z dzisiejszego posta to po prostu starocie zalegające moje domostwo.
      Dzięki i życzę również spełnienia planów.

      Usuń
  4. Renatko to wszystko wygląda pięknie, masz niesamowite pomysły, pokoje dzieci będą wyglądały rewelacyjnie.

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, setki razy zmieniałam koncepcje pokoi dzieci, bo szybciej myślę i marzę niż robię :)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Wszystko bardzo pomysłowe:) A ja ci powiem,że mój synuś chyba oszalał,on wręcz jest prze-szczęśliwy i odlicza dni do pójścia do szkoły...a ja natomiast cieszę się z wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córa również odliczała dni, trochę jej pokrzyżowałam wakacje, bo wyjechaliśmy do naszego drugiego domostwa, pewnie dlatego tak tęskni za szkołą i koleżankami.
      Ja w sumie też się cieszę bo wracam do pracowni, choć tu mi cudownie i tyle pracy, i pomysłów....

      Serdeczności

      Usuń
  6. Skąd Ty masz te wszystkie cudeńka??? Krzesełka rewelacyjne, mam nadzieję, że będą wygodne:))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano.... my taka chomicza rodzina, ale serio. Tata zajmował się pszczelarstwem i to tak zawodowo, więc różnych cudeniek mam mnóstwo. Sam robił wiele rzeczy, więc też nie wyrzucał jak leci, ja też tak mam.
      Krzesełka są super. Dzieciaki piszczały z radości, nawet mój sceptyczny mąż stwierdził, że ten wintydż mu się się podoba :)

      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. he he.... dzięki, mam nadzieję, że nie wybuchnę od tej bombowości ;-)

      Usuń
  8. Skąd ty to wszystko bierzesz?
    Rewelacyjne te szkolne ławki... no i te skrzynie - szukam takich od jakiegos czasu a ty je po prostu masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już pisałam, zdobyczne, wyszukane i wygrzebane, albo wygrzebane z rodzinnych zapasów.
      Tych skrzyń mam trochę i być może kilka wystawię na sprzedaż (oczywiście jak je zrobię), więc zaglądnij czasem.


      Uściski

      Usuń
  9. Ach, jakie czadowe biureczka! I te kołderki, poduszki... Nic, tylko rodzić dzieci! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He he.... sama się kiedyś przekonasz jak to wciąga ;-)

      Usuń
  10. Wiem,wiem jak to jest kiedy zbliża się ta magiczna data. Zawsze mówiłam, że dla rodziców rok odlicz się nie 1 stycznia a 1 września i kończy ok.20 czerwca. Później trochę oddechu i od nowa. Ale ja mam to już za sobą. Tobie życzę wielu jeszcze, mimo wszystko miłych tych dni z dreszczykiem emocji. Przecież to nasze (matek) najpiękniejsze lata. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak dreszczyk, dreszczyk.... bo znów poranne wstawanie, pilnowanie czy wszystko zabrane, potem lekcje, dodatkowe zajęcia... i to wszystko razy dwa.
      Urządzanie pokoi to chyba najprzyjemniejszy element tego wszystkiego.

      Znów trochę się obawiam, że czemuś nie podołam :) ale masz rację to nasze najpiękniejsze lata, nie tylko dla matek.

      Pozdrawiam

      Usuń
  11. Cudnie tu..Zapraszam też do mnie klubtilda.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. No to obkupiłaś dzieciaki .... i siebie .Ten dreszczyk to pewnie z powodu nowych wizji dizajnerkach :)
    Ach uwielbiam taką niespożytą energie i Twoje pomysły Renatko :)
    Uściski !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam obkupiłam.... tylko te ławeczki, reszta to skarby z mojego garażu :) Dreszczyk raczej z powodu obowiązków, teraz będę mieć to wszystko razy dwa, ale faktycznie dreszczyk dizajnerski na razie górą.

      Te wakacje dały mi niesamowitego kopa :)

      Ściskam Cat

      Usuń
  15. Aż mi się oczy zaświeciły - na taki zestaw krzesło+ławka poluję od jakiegoś czasu, chociaż jeszcze nie mam dzieci - ale wizja oczywiście już jest :)
    Mój śp. teść też zajmował się pszczelarstwem i prawdę mówiąc sporo z jego rzeczy wykorzystałam w taki czy inny sposób - np. ramki na miód obiłam materiałem i używam ich jako ekspozytorów na biżuterię kiedy jeździmy na targi i kiermasze - sprawują się bezbłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Reniu, u nas 1 września zbiega się z dwoma ważnymi wydarzeniami , dlatego wrześniowe działania do odstrzału, rozpoczęłam stosunkowo wcześnie ...i podobnie wyprawki mamy dwie ;)
    Dzieciom zupełnie się nie dziwie, sama przed rozpoczynającym się rokiem szkolnym , setki razy mogłam układać kolorami nowe kredki(do tej pory pamiętam ten zapach drewna).

    Biurka to prawdziwe perełki, ciekawa jestem jak będą wyglądały w docelowym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  17. ohoho! zestaw szkolny obłęd! kiedyś też szukałam ławki,ale cierpliwości nie miałam i nabyłam u Al :] krzesełko tez uwielbiam i oby dzieć za szybko nie urósł!

    fajen te skrzynie i fakt-mają wiele zastosowań

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślę,że to będzie bardzo udany rok szkolny - przyjemnie przecież będzie zasiąść wśród takich mebli i się uczyć :) Podziwiam !!!
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja jeszcze za wiele nie mogę w tej sprawie powiedzieć, ale zestaw jest przepiękny! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. przepiękne skarby, ławeczki są boskie, z chęcią bym taką jedną sobie sprawiła, ale miejsca u mnie już nie ma...:)
    mnóstwo skarbów widzę na zdjęciach...i o ile dobrze kojarzę, to ten mały słoiczek tuszu kreślarskiego mam pod nakrętką taką wypukłą część, nie jest to gąbka, ale jak byłam mała to strasznie uwielbiałam odkręcać takie buteleczki i wciskać tą część, a ręce wiecznie miałam brudne od tuszu czarnego albo granatowego :P

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w odwiedzinki do siebie
    http://muniawnorwegii.blogspot.no/

    OdpowiedzUsuń
  21. Ławeczki fajne ale te skrzynki kręcą mnie najbardziej!!! Wow ile zastosowań.
    Buźka na nowy tydzień :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a żebyś wiedziała że czuję dreszczyk emocji ale z drugiej strony biurka :) gdzie ty znalazłaś te wspaniałości gumkę i tusz :) teraz w szkołach to niestety tablety :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba już z 3 razy próbowałam zostawić tu komentarz, a Blogger mnie wyrzucał. Nie poddaję się jedna, bo naprawdę nie można przejść bez słowa. Mebelki przefajne! Gdzie takie wynalazłaś. Czekam na zdjęcia całego pokoju.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz
Pozdrawiam

/proszę nie zamieszczać reklam/

Flickr Images

Google+